Ojej. Jakby to powiedzieć - zaniedbałam bloga :p Nie miałam ostatnio weny na pisanie, ale postaram się poprawić.
A więc, co u nas.. hm.. jeździmy sobie, pracujemy. Napewno jest lepiej. ;) Idziemy już pierwsi w terenie i ładnie reagujemy na polecenia wrednej, wymagającej Ady, która chce nie wiadomo czego ;D W sobotę było gnojowanie i z Asią dzielnie zrobiłyśmy 3 boksy ;d We wtorek 11 listopada, pojechaliśmy na 4 konie, na Mogiłkę, pod Pomnik żołnierzy, poległych tego dnia. Ubrani w mundury ułańskie , wyruszyliśmy ok 12:00. Na miejscu (o dziwo! nie zgubiłam czapki! :D), konie troszkę odpoczeły, po czym przyjechali Sadowscy na koniach, a zaraz po nich autokar. Ustawiliśmy się półkolem przy pomniku. Wszystko poszło szybko i sprawnie, a później odprowadziliśmy kawałek Sadowskich do domu. Teren był fajny, bujany galop z paroma pretensjami od Marty, której coś nie pasowało w zachowaniu Sary, od jej koleżanki, która nie słuchała, co do niej krzyczymy <lol> no i oczywiście od Bety, bo Strzale przypomniały się tory i postanowiła biec szybiej ! :DD Najmniejsza, a najbardziej pruła naprzód ;p Ogólnie było fajnie :)) A w tą sobotę jedziemy na Huberta do Pomigacz :) :D yeah ! no dobra, starczy tego pisania ;p czas na parę fotek ze stajni :) :







